Piosenki Oszibaracka to technologia w służbie emocji. Głęboka uczuciowość zderza się w nich ze ściśle przemyślaną koncepcją i zaawansowaną produkcją. Iście dziecięca naiwność z profesjonalizmem oraz dyscypliną. Ten mariaż zaowocował jednym z najoryginalniejszych składów rodzimego, szeroko rozumianego, electro-popu. Jest to zespół, który na scenie wprowadza fanów w trans.
W 2011 roku ukazała się kolejna płyta Oszibarack zatytułowana "40 surfers waiting for the wave". Nie jest ani tak ascetyczna jak poprzednia, "Moshi Moshi", ani avant-popowo-pastiszowa jak "Plim Plum Plam". To płyta całkiem inna. Jest to dojrzały, bardzo emocjonalny i energetyczny zapis, wolny od trendów i mód. "40 surfers..." to hipnotyczne, namiętne melodie i bezkompromisowa, plemienna wręcz, atawistyczna transowość. Kulminacyjne momenty utworów, to żywy ogień i punkowy pazur. Czterdziestu serferów to tęsknota za podróżą. Nawet wtedy kiedy się z niej dopiero wróciło. Nieustająca potrzeba bycia w ruchu. Głód nowego. Budzenie się ciągle w nowym miejscu. Odwiązywanie lin, odkrywanie. Melancholia i przestrzeń zderza się z plemiennym tańcem.
Rok 2011 przyniósł zespołowi kilka zmian. W nowym składzie, z nowa energią już zaczynają myśleć nad materiałem na kolejny album.Wrocławski zespół wystąpił na kilku znaczących festiwalach - Eurocultured w Turku (Finlandia), Sopron Festival (Węgry) a także podczas trzeciej edycji Burn Selector Festival w Krakowie.